#1 2011-03-01 21:19:06

 FallForYou

Prezes

5602257
Skąd: z szafy Rybci ^_^
Zarejestrowany: 2010-03-28
Posty: 1097
Punktów :   

[SHINee] When The Love Falls.

tytuł: When The Love Falls
kategoria: balansuje między R, a NC-17
pairing: 2Min/OnTae
typ: angst
ostrzeżenia: przemoc, używki, wulgaryzmy, tęsknota za utraconymi marzeniami. Reszta wyjdzie w praniu.
Parę słów od Prezesa :  Taak, po długiej przerwie (podczas której praktycznie cały czas męczyłam się nad tym) Fallencja znowu przypomina o sobie! Z góry przepraszam wszystkich nie szajniakujących za to, że nie jest Bangowo, ale po prostu nie widzę tu żadnego bangowego paringu. Na pocieszenie dodam, że potem mam zamiar zabrać się ponownie za "As Long...". Żeby nie było, nadal bardzo zależy mi na tamtym ficzku. Powiedzmy, że nie miałam na niego nastroju. Teraz mam... tak myślę.
Ficzek nie nadaje się do dedykowania nikomu, ale te osoby, które są dla mnie ważne na pewno doskonale o tym wiedzą ^__^
Miłego czytania życzę~~


01



       

                 Pewien rudowłosy chłopak siedzący na jednej z ławek, przyglądał się rozwijającej się wokół niego florze, zdającej się żyć własnym życiem, za którym nikt nie potrafił nadążyć.  Z uśmiechem na ustach pozwolił, by złośliwy wiatr zaczął bawić się jego długimi włosami, w odpowiedzi na te złośliwości tylko zakrywając się szczelniej kurtką.
Park był piękny o tej porze roku.
Mimo późnej jesieni, nie brakowało w nim ludzi przechadzających się po kolorowych ścieżkach, utworzonych przez liście spadających z drzew. W wolnych chwilach, przychodził tu i przyglądał się tym wszystkim przechodniom, uśmiechom na ich twarzach i zjawiskom, jakie tu w tym czasie zachodziły.  Jego wzrok właśnie spoczął na liściu, perfidnie zrzuconym przez drzewo. Liść obracał się w powietrzu, jakby protestując, że wcale nie chce spaść na ziemię i zostać zdeptanym przez jakiegoś człowieka, zwłaszcza, że jego zielone zabarwienie jeszcze przywracało wspomnienia minionego lata.

To wszystko wyglądało tak pięknie.

Chłopak, odruchowo wyjął z podręcznej torby aparat i zrobił temu zdjęcie, jak kiedyś On miewał w zwyczaju to robić. Z jego ręki, jednak zdjęcie nie wyszło tak perfekcyjnie. Nie tylko dlatego, że nie wiedział jak dokładnie powinien ustawić aparat. Oprócz tego, brakowało mu tego czegoś. Tej pasji, która nie była mu dana. Z resztą, nawet jej nie potrzebował. Jedyne co chciał, to utrzymać ją w kimś, kto powoli ją tracił. Jakby robienie zdjęć zamiast Niego, pomagało mu w tym. Uparcie oszukiwał samego siebie. Jednak był gotów zrobić wszystko, by zatrzymać wspomnienia, które powoli zaczęły wygasać. Czuł się za to odpowiedzialny. Winny za to, że nie potrafi pomóc osobie, którą kocha najbardziej na świecie.
Zdusił w sobie szloch. Nie powinien płakać i tak ostatnio robi to za często. Jeszcze ktoś znajomy go zobaczy. On go zobaczy, a wtedy rozpęta się piekło.
Pośpiesznie schował aparat, po czym zakrył usta dłońmi, w ten sposób powstrzymując się od płaczu. Próbując się uspokoić, obserwował spadające liście, jeden za drugim.
Jak każdej jesieni, pokazywały jak wspaniale potrafią tańczyć.  On lubił na to patrzeć, dlatego starali się tu przychodzić co roku, najczęściej jak się dało. Teraz, był tu sam, ale jego śmiech, choć trochę odległy wciąż zdawał mu się towarzyszyć. Oh, jak dawno go nie słyszał. Sam też dawno już się nie śmiał. A przynajmniej, nie tak prawdziwie, jak kiedyś. Maska, którą przybierał każdego dnia tłumiła jego prawdziwy głos, a teraz zamierzała zawładnąć jego uczuciami.

Czy wszystko kiedyś się kończy?

Przeszło mu to przez myśl, widząc jak liście, które niedawno opadły na ziemię, zostały zdmuchnięte przez przejeżdżającą na rowerze dziewczynę.

Jeśli tak, to czemu tak szybko?
Czy to znaczy, że już nigdy nie będzie szczęśliwy z kimś, kogo tak kocha?

Przymknął na chwilę zmarznięte powieki. Nie wiedział już, ile tak tu siedział. Pewnie wystarczająco długo. Powinien się zbierać, by zdążyć z obiadem na Jego powrót z pracy. Pewnie jak zwykle, wróci głodny z uśmiechem na ustach marudząc, czemu jeszcze nie ma jego ulubionej potrawy, a potem zacznie opowiadać, co się działo podczas sesji z jakąś gwiazdą, nie szczędząc sobie plotek na jej temat, których ten będzie słuchał z zaciekawioną miną, w międzyczasie przygotowując jakieś jedzenie.
Nie… nie będzie już tak. Przecież został zwolniony. Od tego zaczęły się te zmiany w ich życiu.
Choć kilka osób ostrzegało go, że kryzys w związku dosięgnie ich już podczas Jego wyjazdu szkoleniowego do Ameryki, to wszystko co złe zaczęło się dziać późno po Jego powrocie, gdy jedna z dość ważnych modelek posądziła Go o gwałt. Oczywiście, oskarżenie było niesłuszne, w co wierzył. Przecież bardzo się kochali. On nigdy by nie…
Chociaż teraz, rudowłosy chłopak żałował, że to się nie stało.  Może, gdyby On to zrobił, gdyby jej nie odrzucił, nigdy nie doszłoby do tej zemsty. A z biegiem czasu, na pewno wybaczyłby mu tę zdradę i wszystko byłoby między nimi dobrze.
Ale wolał Mu tego nie mówić. Już raz, w przypływie smutku, wymsknęło mu się coś podobnego, przez co jego ukochanego ogarnął gniew, straszny w czynach.
Pokręcił przecząco głową, odganiając od siebie złe myśli.
On nie był zły. Teraz tylko trochę się zagubił.  A wtedy, to była  wyłącznie jego wina, że Go zdenerwował.
Przygryzł wargę, zranioną od nadmiernego wykonywania tej czynności, ale on nawet nie zareagował, czując złośliwe pieczenie. Ten ból już mu tak bardzo nie przeszkadzał. W jego życiu, cierpienie stało się czymś codziennym. I tak, było niczym w porównywaniu do tego, co czuł, patrząc jak On wymyka mu się z rąk.
Oczywiście, że to on pierwszy zauważył Jego przemianę, chociaż przez dłuższy czas udawał, że jest ślepy na Jego rozpacz. Nie chciał tego widzieć. Jak wielce towarzyski, wiecznie zadowolony mężczyzna z dnia na dzień, staje się coraz bardziej pochmurny, smutny, bezsilny. Jak Jego szczery uśmiech robi się coraz bardziej przymuszony, a życie zaczyna być grą. Przedstawieniem, w którym obaj brali czynny udział.
Nawet nie zareagował, widząc, jak w akcie desperacji, mężczyzna obcina swoje włosy. Dopiero później, widząc jak ten nożyczkami omal nie zranił swojej twarzy, płacząc, że nie chce być dla nikogo już więcej atrakcyjny, z trudem go powstrzymał. A potem, przez dłuższy czas trzymał w ramionach, tuląc go do siebie tak, jak On to robił, kiedy go pocieszał.
To była jedna z najgorszych nocy w jego życiu. Chociaż wtedy, jeszcze w ich życiu.
Na chwilę jeszcze wyjął aparat, chcąc ponownie przyjrzeć się zdjęciom, które wykonał.
Fotografowanie było Jego pasją, do tego zawsze starał się być jak najlepszy w swoim fachu. Nie raz mianowany najlepszym fotografem roku. Czemu więc do cholery nie zwrócili na to uwagi, gdy Go zwalniali?!
Szybkim krokiem ruszył w stronę domu. Albo, raczej mieszkania, które kiedyś nim nazywał.

                 - Wróciłem! – zawołał, dając do zrozumienia swojemu współlokatorowi, a zarazem miłości jego życia, że jest już w domu. Oczami wyobraźni widział, jak młody mężczyzna, zaraz podchodzi do niego i czule obejmuje, mówiąc tym swoim czarującym głosem, że czekał i tęsknił.
Zamrugał. W tym domu nikt na niego nie czekał.   
- To dobrze – usłyszał jego głos dobiegający z salonu. Brzmiał teraz tak obco i wcale nie pokazywał, że naprawdę się cieszy.
W tej chwili, chłopak najchętniej by wyszedł i wrócił dopiero, gdy to się skończy, ale wiedział, że nie może. Wtedy byłoby jeszcze gorzej.
Dlatego, ignorując to uczucie zawodu, które odczuwał, po rozebraniu się z kurtki i butów, poszedł do dużego pokoju.
Ktoś, kto kiedyś był obiektem jego westchnień, czyli krótkowłosy, dwudziesto paroletni brunet leżał na kanapie, wpatrując się w ekran telewizora, z którego dobiegały jakieś wesołe dźwięki.  Gdyby nie one, zapewne w pomieszczeniu panowałaby kompletna cisza.
Nie chcąc przerywać mężczyźnie seansu, rudowłosy w ciszy usiadł na podłodze, lekko opierając się o kanapę. Zadrżał, czując jak męska dłoń, nagle zaczyna czule masować jego ramię.
- Gdzie byłeś? – odezwał się w końcu jego ukochany, przybierając niezbyt miły i pełen pretensji ton głosu.
- W parku – odparł rudowłosy, nie przejmując się humorem swojego partnera – Jest tam teraz tak ładnie, musisz to ze mną zobaczyć. – dodał, gestykulując wesoło.
Uśmiechnął się do niego najszerzej jak umiał, ale jego uśmiech szybko znikł, słysząc w odpowiedzi tylko wymuszone „uchum”.
Westchnął, znowu czując się bezsilny. Nie wiedział już co ma robić. Jak ma mu pomóc.
Nagle, napięcie odwrócił się przodem do niego. - A może chcesz zobaczyć zdjęcia? Zrobiłem parę. W prawdzie nie są idealne i zaraz mnie zganisz za to, że nie użyłem czegoś tam, ale… - próbował się podnieść, by pójść po aparat, ale dwudziestoparolatek mocno złapał go za ramię, uniemożliwiając mu to. Jęknął z bólu. Za jakiś czas, pewnie powstanie w tym miejscu siniak.
- Nie chcę – warknął wyraźnie zezłoszczony. Nie rozumiejąc powodu tych nerwów, rudowłosy spojrzał na niego zaskoczony. W dużych, ciemnobrązowych oczach widać było gniew. Nieprzyjemny dreszcz przeszedł po ciele chłopaka, jednak udając, że wszystko jest w porządku, znowu się uśmiechnął. Wolał nie wystawiać cierpliwości ukochanego na próbę.
- Dobrze – skinął głową, a długie włosy zafalowały pod wpływem ruchu. – Nigdzie nie pójdę.
Jakby dla udowodnienia swoich słów, wygodniej rozsiadł się na podłodze.
Uścisk na jego ramieniu zmniejszył się, a jego towarzysz nawet odwzajemnił gest, uśmiechając się niepewnie, aczkolwiek sztucznie. Nie lubił tego uśmiechu. Wręcz, napawał go strachem.
- Kocham Cię, Minnie, wiesz? – przymknął na chwilę oczy, czując jak czarnowłosy mężczyzna czule mierzwi jego włosy. Te słowa były jak miód, której jak każdej słodyczy zażywanej  w nadmiernej ilości miało się dość. Nie potrafił już zaufać tym słowom, zwłaszcza, że brzmiały tak nieprawdziwie.
Albo może, rzeczywiście był kochany, w co wierzył, ale na pewno już nie tak jak kiedyś.
- Wiem, Minho. – odparł, choć w jego głosie nie znajdowała się taka pewność. – Ja Ciebie też.
Ale mimo wszystko, nie mógł nazwać go potworem. W gruncie rzeczy, w Minho znajdowało się jeszcze coś, co dawało mu nadzieję, że może być jak dawniej i Taemin chciał to z niego wyciągnąć. Tylko, że nie wiedział jak.
Potem poczuł ciepłe usta na swojej lekko odsłoniętej szyi i policzkach, od czasu do czasu słysząc czułe szepty skierowane do niego, a on, jedyne co mógł to siedzieć nieruchomo. W tej chwili miał ochotę skulić się w sobie i płakać, długo i głośno, aż ktoś wreszcie zauważy jak boleśnie upadł. Tak prosto, stając się niczym.
Jak liść.


http://24.media.tumblr.com/tumblr_lq18qwLdgZ1ql2osco6_250.gif

Offline

 

#2 2011-03-02 14:47:32

 Nulka

Treserka Smoków

25376666
Skąd: z Lalalandu
Zarejestrowany: 2010-06-01
Posty: 6675
Punktów :   16 

Re: [SHINee] When The Love Falls.

Wnunia, bunia pata po główce i donosi uprzejmie, że przeczytała, aczkolwiek nie widzi i nie czuje SZajnii yaoi - wybacz, za pewne starość ^^, czekam na zawieszonego GTOpa z utęsknieniem.

mrug mrug: rzeczy się zdejmuje, rozbiera się choinkę cmok


http://i50.tinypic.com/2mmhizp.gif
Jiyong says: I'm Princess, love me
Moja Wredna Smocza Menda

Offline

 

#3 2011-03-04 22:55:13

 GoldFish

Lunatic with Dae~mentia

7062519
Call me!
Skąd: akwarium Poznański
Zarejestrowany: 2010-04-27
Posty: 2339
Punktów :   
WWW

Re: [SHINee] When The Love Falls.

co prawda angstowo i szajnowo~ale i tak się akwariumowi podobuje ^^
lubię styl pisania mojej drogiej synowej i się stęskniłam już ^^
fighting!

Ostatnio edytowany przez GoldFish (2011-03-04 22:58:12)


http://25.media.tumblr.com/tumblr_m9atz6BWHn1qdeyzso1_250.gifhttp://24.media.tumblr.com/tumblr_m9atz6BWHn1qdeyzso2_250.gif
You're magical when you do that~
Nie jestem yaoistką bul~bul~bul~tak mi się zDae xD

Offline

 

#4 2011-03-10 21:02:28

 FallForYou

Prezes

5602257
Skąd: z szafy Rybci ^_^
Zarejestrowany: 2010-03-28
Posty: 1097
Punktów :   

Re: [SHINee] When The Love Falls.

tytuł: When The Love Falls
kategoria: balansuje między R, a NC-17
pairing: 2Min/OnTae
typ: angst
ostrzeżenia: przemoc, używki, wulgaryzmy, tęsknota za utraconymi marzeniami. Reszta wyjdzie w praniu.
Parę słów od Prezesa: nic chyba nie mam do dodania. Miłego czytania ^^



02




 
                        Na zajęcia przyszedł mocno spóźniony. Nikt jednak nie zdawał się zwracać na niego uwagi, dlatego więc najciszej jak tylko mógł, usiadł przy jakiejś ławce udając, że jest zainteresowany tym, co mówi wykładowca. Z tego co zrozumiał, wykład miał udowodnić, że parzenie zielonej herbaty jest jakimś rodzajem sztuki. Jakby herbata miała mu pomóc w przyszłości.
Rozejrzał się po sali. Większość studentów, zdawała się być znudzona tak samo jak on, niektórzy nawet przysypiali gdzieś w kącie. Rudowłosy stłumił w sobie śmiech. Chociaż tak naprawdę, te studia były dla niego czymś w rodzaju azylu. Tu mógł uchronić się przed gniewem Minho.
Ukradkowo, podciągnął rękawy i tak za dużej bluzy, jakby bojąc się, że ktoś zobaczy ślady z wczorajszej nocy. Na szczęście, wczoraj podczas ich walki, ucierpiały tylko ręce.
Nie, to nie była walka z Minho. Kot należący do przyjaciela go podrapał. Tak miał to tłumaczyć.
Zmęczony po nieprzespanej nocy, pozwolił swojej głowie ułożyć się na zgiętych rękach. Bolały go one. Bolała go głowa. Bolała go dusza i serce, które w tej chwili krzyczało o wolność najgłośniej. O sen, z którego miał się nigdy nie obudzić.
Nie mogąc już dłużej walczyć, zamknął oczy. Głos wykładowcy i chrapanie jakiegoś chłopaka siedzącego niedaleko, powoli stawał się coraz cichszy. Jakby się gdzieś oddalał, a przecież wciąż siedział w tym samym miejscu. Aż w końcu wszystko zniknęło.

                      Nagle poczuł jak coś szturcha go, wybudzając z miłego transu. W jednej chwili zrobiło mu się nagle zimno i nieprzyjemnie. W pierwszej chwili miał ochotę szybko unieść głowę i nakrzyczeć na osobę, która pozwoliła go sobie obudzić, ale jakoś z tego zrezygnował. I tak to nic nie da, a on nie należał do wybuchowych i kłótliwych osób. Chociaż chyba nikt nie lubi być budzony. Pamiętał, jak jeszcze zanim zaczął chodzić na studia, budził swojego chłopaka do pracy. Minho był jednym z najbardziej wybuchowych osób, jakie znał w całym swoim życiu, a zdążył parę takich poznać. Pamiętał, jak rano krzyczał na niego, ale potem szybko dał się udobruchać, czując aromat dopiero co zaparzonej kawy. Tak, tym pachniał ich dom podczas ranka. Kawą i rogalikami, po które Taemin chodził wcześnie rano do piekarni znajdującej się za rogiem. Dawno ich nie jedli.
- Taemin? – przez chwilę, zdawało mu się, że słyszy jego głos, jednak zaraz gdy tylko uniósł głowę, dotarło do niego, że nie należał on wcale do mężczyzny. Tuż obok niego siedziała szczupła, czarnowłosa dziewczyna, wyglądająca na niewiele starszego od niego, która patrzyła na niego z niepokojem.  – Wykład się już dawno skończył. Próbuję cię budzić już od jakiś dwudziestu minut.
Rudowłosy, jeszcze trochę zaspany i nie wiedzący co się wokół niego dokładnie dzieje, pokiwał głową, mrucząc ciche „przepraszam” zaś dziewczyna, widząc, że z nim już lepiej, tylko zaśmiała się pod nosem.  Miała ładny głos, kojąco na niego wpływający. Dzięki niemu, wyglądała na miłą osobę, której można zaufać. Być może dlatego, ta dziewczyna była jedną z osób, które najbardziej lubił. Jako przyjaciółkę, rzecz jasna.
Żałował tylko, że nie mógł Minho tego powiedzieć.
- Działo się coś? – spytał, niechętnie podnosząc się z krzesła. Jego tymczasowa towarzyszka zaprzeczyła, równocześnie pomagając mu w utrzymaniu równowagi, a gdy już zaczęli zmierzać ku wyjściu, dodała – nie wyglądasz najlepiej.
Taemin doskonale zrozumiał, co chciała przez to powiedzieć. Oh, jak bardzo chciał się jej wyżalić. Wytłumaczyć, że chłopak, którego tak lubi, jest gejem, czego się chyba domyślała i od kilku lat jest w związku, który teraz powoli i boleśnie zaczyna się rozpadać, a on nie wie jak ma go uratować. O ile w ogóle da się ocalić związek, w którym nie ma już miłości. Minho go nie kochał. Nie tak jak kiedyś. Dawniej, nie widział życia bez niego, teraz jednak ważne było co innego. „Czemu ludzie popadają w uzależnienia?” miał ochotę się jej zapytać. „Jak można ich przed tym uchronić? To normalne?”słowa te jednak, nie chciały mu przejść przez gardło. Dlatego tylko milczał, patrząc się prosto w jej ciemnobrązowe oczy, pochłaniając się w swojej beznadziejności.
- Mam za sobą nieprzespaną noc – mruknął, otwierając przed nią drzwi, z zamiarem wypuszczenia jej pierwszej.
Posłusznie poczekała, aż pójdzie za nią.
- Chyba nie pierwszy raz – odparła, a wyraz jej oczu prosząco mówił „ powiedz mi, co się dzieje”. Znał ją już długo. Wiedział, że nie robiła tego tylko dla zaspokojenia swojej ciekawości, jak w zwyczaju mają to inni ludzie.
Odwrócił wzrok, udając, że przygląda się swoim lekko wyniszczonym sneakers’om.
- Chyba każdemu się zdarza. Pamiętasz, jak zerwałaś z DongHae?
Pokonana brunetka zacisnęła wargi, na samo wspomnienie swojego związku.
- mam ochotę na coś do picia – powiedziała nagle, zmieniając temat, ruchem głowy wskazując na automat z napojami.
Taemin, niechętnie skierował ich w tamtą stronę.

                           Od tamtej pory, zaczął na sobie czuć czyjś wzrok. Niemiłe uczucie, jakby znalazł się pod czyjąś stałą obserwacją, jeszcze bardziej nasiliło się podczas ćwiczeń malowania na płótnie. Mieli przedstawić jakiś krajobraz, nadając mu jak najwięcej szczegółów. Jak zawsze, chciał nadać mu jak najwięcej pozytywnych emocji, które potem i tak wydawały mu się ukazane nijako.  Wystarczająco nie potrafił się skupić, a jeszcze tamta dziwna osoba, której nie potrafił określić, nie dawała mu spokoju. Powoli tracąc cierpliwość, rozglądał się po sali, ale nikt spośród zebranych osób, nie wydawał się być zainteresowany czymś innym niż swoim obrazem. No, może z wyjątkiem jednego bruneta, który jak zahipnotyzowany wpatrywał się w sufit, dłubiąc sobie przy tym w nosie.
Nawet jeśli chciał już kogoś oskarżyć, nie mógł tego tak po prostu zrobić osobie, którą mógł znać, bo oprócz tego, na tych zajęciach uczęszczało parę ludzi z innych grup.
Rudowłosy westchnął, wzrokiem powracając do swojego obrazu. Oczywistym było, że przez cały ten czas próbował namalować park. Liście. Cokolwiek, co przedstawiałoby widoki, które zwykł chętnie oglądać. Z Minho, czy bez. A przynajmniej, tak mu się zdawało.
Potem, gdy wszyscy się już zaczęli zbierać do domów, on ponownie zabrał się za robotę z nadzieją, że gdy będzie sam, wszystko znów zacznie ze sobą współgrać. Zadowolony więc, pozbył się poprzedniego malunku i zaczął robić następny. „Nie można się poddawać”, wmawiał sobie na nowo mieszając ze sobą kolory farb. Przesuwając pędzlem po płótnie, słyszał jeszcze jak jakaś osoba, kręci się po pomieszczeniu. Zapewnie miała taki sam problem jak on, dlatego nie przeszkadzało mu to. Potrafił być wyrozumiały, nie lubił się na nikogo denerwować.
Jednak gdy ta osoba zaczęła to robić coraz bardziej hałaśliwie, myślał, że wyjdzie z siebie. Pełen wyrzutów, odwrócił się w stronę umywalek, gdzie nieznajomy mył właśnie ręce. Korzystając z okazji, Taemin przyjrzał mu się bliżej. Chociaż nie mógł dostrzec jego twarzy, bo chłopak był odwrócony do niego tyłem, zauważył, że ten ubiera się dość schludnie i elegancko, jak na ich wiek. W tym szczególną jego uwagę przykuł jasnoniebieski szal, luźno zawinięty na szyi nieznajomego, zasłaniając jego w miarę długie brązowe włosy.
Nawet się nie zorientował, kiedy jego wzrok napotkał parę małych, roześmianych oczu.
- Chyba ci przeszkadzam, co? – ich właściciel roześmiał się, wycierając ręce o swoje jasne spodnie, co niezbyt spodobało się Taeminowi. Nieświadomie zaczął porównywać go do Minho, on nigdy by sobie na to nie pozwolił. Pewnie dlatego, że przez większość swojego życia miał do czynienia z gwiazdami i nawet jemu wypominał pewne drobne rzeczy. Taemin jednak nie zamierzał tego robić. – tam są ręczniki – oznajmił, pokazując na rolkę papierowych ręczników, jednocześnie ignorując pytanie zadane przez szatyna.
- Teraz już mi chyba nie są potrzebne – ponownie usłyszał jego śmiech, co mimowolnie wywołało na jego twarzy uśmiech.
Chłopak podszedł do niego i oparł o jego ramię, równocześnie pochylając się nad obrazem, nad którym Taemin się tak męczył.
- Brzydki, prawda? – spojrzał na niego kątem oka, czując jak pieką go policzki. Nie był pewien czy to dlatego, że nieznajomy oglądał teraz jego dzieło, czy przez to, że dobrze znał skądś jego zapach. Albo zapach jego szalu, nieważne.
Pamiętał, jak wyciągał pieniądze zbierane na studia, tylko po to by kupić te perfumy dla Minho na jego urodziny.
Głos szatyna szybko sprowadził go na Ziemię.
- Byłby ładny, ale chyba za bardzo się starasz.
Wysłał mu zaskoczone spojrzenie, nie bardzo wiedząc jak ma zinterpretować tę odpowiedź.
- Mam problem z przekazaniem emocji – burknął speszony, spuszczając głowę, myśląc, że to w tym tkwi w jego problem. Zaraz potem, poczuł jak ciepła dłoń unosi się z jego ramienia i mierzwi jego długie włosy. Od razu zrobiło mu się jakoś przyjemniej. Dawno nikt mu tego nie robił.
- Może nie te starasz się przekazać – odpowiedział nieznajomy, a potem widząc, że Taemin nie za bardzo pojmuje jego słowa, odrzekł – z malowaniem jest jak z muzyką. Jeśli chcesz oszukiwać swojego widza, idź na aktorstwo. Tu liczy się prawda. Nie musisz się z niczym kryć. Jeśli jesteś smutny, albo wkurzony pokaż to. Nie czekają cię za to żadne konsekwencje. No chyba, że zamierzasz kogoś zabić, co ludziom może się nie spodobać. – zażartował, ale rudowłosemu nie było do śmiechu.
- Skąd niby wiesz, że nie jestem szczęśliwy? – zmarszczył oburzony brwi, choć po części zgadzał się z jego słowami. Poza tym, sam nie wiedział, co dokładnie teraz czuje.
- Widać to.
Popatrzył na niego zdumiony. Najpierw Soo Young, teraz on.
I w końcu znalazł odpowiedź na pytanie, które go nurtowało od wycieczki do automatu.
- To ty mnie tak stale obserwowałeś?
Chłopak, w odpowiedzi tylko się uśmiechnął.
- To jest karalne – powiedział Taemin, na co ten parsknął śmiechem. W życiu chyba nie spotkał bardziej roześmianej osoby od niego, co również napawało go optymizmem i pozwoliło się oderwać od tymczasowych problemów. – Patrzenie na kogoś?
Długie włosy zafalowały pod wpływem ruchów głową.
- Stalking – wytłumaczył, uśmiechając się szeroko. Dopiero teraz zauważył, że policzek szatyna był lekko ubrudzony czerwoną farbą, o czym mu zaraz powiedział.
Nieznajomy tylko prychnął pod nosem, wodą próbując zetrzeć z siebie brud.
- Zamiast mnie przezywać, mógłbyś mi jakoś ładnie podziękować za to, że jako starszy kolega wytłumaczyłem ci na czym polega twój błąd. – odparł, spoglądając na rudowłosego. – zabrać teraz gdzieś na kurczaka, na przykład. Chyba nie zaczniesz od nowa malować, bo jest już późno.
Uśmiech na twarzy Taemin’a momentalnie znikł. W głowie powtarzał sobie tylko, że jest już późno. Minho znowu będzie wściekły jak nic, że wrócił tak późno. A gdyby tylko dowiedział się o tej rozmowie.
- Wszystko w porządku? – szatyn spojrzał na niego, zaniepokojony. Młodszy chłopak tylko pokręcił głową odkładając paletę i pośpiesznie narzucając na siebie torbę.
- Muszę już iść – powiedział na odchodne i szybko wyszedł z sali, nie słuchając co nieznajomy ma mu do powiedzenia.  Skończyło się na tym, że nawet nie poznał jego imienia. Ale może to i lepiej. Nie powinien już go nigdy więcej spotkać w takich chwilach jak ta. Wiedział, że i tak czy siak, będą z tego później kłopoty.

                   Syknął cicho, czując jak odłamki szkła boleśnie wbijają się w wewnętrzną stronę jego dłoni. Minho popchnął go na podłogę, gdzie spoczywały resztki po rozbitej przez niego butelce soju. Zapach  alkoholu nieprzyjemnie łaskotał jego nozdrza, wraz z adrenaliną i widokiem krwi wywołując w nim odruch wymiotny.
Kroki zbliżającego się bruneta zdawały się być głośniejsze niż kiedykolwiek.
Skulił się w sobie bardziej, bezradnie obejmując swoje ciało krwawiącymi rękoma, słysząc huk, jaki wywołał popchnięty przez nogę mężczyzny stół, znajdujący się blisko niego. Z trudem stłumił w sobie szloch. Czemu do cholery zapomniał, że Minho zna plan jego zajęć?
- Jak on się nazywa?! – niekontrolowany pisk  wyszedł z ust rudowłosego, gdy usłyszał Jego pełen gniewu głos. Jak dobrze, że był teraz odwrócony do niego tyłem, a mokre od łez włosy przylepiały się do jego twarzy, w ten sposób zasłaniając mu widoczność. Nie chciał widzieć teraz tej złości w brązowych oczach, które tak kochał. Nie chciał dopuścić do siebie myśli, że przez ich właściciela właśnie odchodzi od zmysłów. – No odpowiedz!
Zamknął oczy, czując jak Minho obraca go w swoją stronę.
”Proszę, daj mi spokój” krzyczał jego umysł, ale nie odważył się mu tego powiedzieć. Dopiero, gdy dwudziesto parolatek potrząsnął nim, powiedział głośno – Nie wiem o co ci chodzi!
Jęknął, czując na swoim policzku mocne pieczenie spowodowane uderzeniem. Spuścił głowę, omal nie dławiąc się łzami. Jeśli ta sytuacja jeszcze się powtórzy, następnego dnia pójdzie do szkoły z posiniaczonym policzkiem, a do tego już tak łatwo nie wymyśli wymówki.
- Nie kłam! Myślisz, że nie wiem czemu przychodzisz tak późno?! Aż taki jest dobry? Zaraz ci pokażę, że ja też mogę być… - słysząc dźwięk odpinanej klamry od paska, przestraszony przygryzł wargę, powstrzymując mężczyznę gestem rąk. – Musiałem dokończyć rysunek! Byłem sam! Ja naprawdę kocham tylko ciebie! – krzyknął, wybuchając płaczem. Jeśli Minho go teraz zgwałci, to będzie koniec.
Nagle brunet znalazł się bardzo blisko niego, owijając twarz młodszego swoim oddechem. Instynktownie, Taemin odwrócił głowę w bok, nie mogąc znieść tego zapachu alkoholu. To właśnie przez niego, jego ukochany wyobrażał sobie te różne dziwne rzeczy i  wpadał w furię.
Zadrżał, gdy szczupłe palce delikatnie ujęły jego brodę i odwróciły tak, by znajdowała się naprzeciwko Minho. Wtedy po raz pierwszy, rudowłosy odważył się otworzyć oczy, napotykając uważny wzrok bruneta. Chociaż cały czas próbował się powstrzymać, łzy wciąż spływały mu po policzku.
Ciemnowłosy nawet nie pofatygował się, żeby je zetrzeć, jakby go w ogóle nie obchodziły.
- Dowiem się prawdy, zobaczysz – pod wpływem Jego surowego wzroku, mimowolnie Taemin przestraszony pokiwał głową – i wtedy zabiję was obu.
Minho wstał, tym samym puszczając chłopaka, po czym z głośnym trzaskiem drzwiami zamknął się w pokoju, na co drugi odetchnął z ulgą.
Dzisiejszy koszmar dobiegł końca, a on jest cały.
Jeszcze raz, zerknął na drzwi od ich, niegdyś wspólnej sypialni, czy przypadkiem nie mają zamiaru się otworzyć, jednak widząc, że ani drgnęły, spokojnie odwrócił się w stronę porozsypywanych kawałków szkła i ostrożnie zaczął je zbierać, by się znowu nie pokaleczyć. Co jakiś czas jeszcze, dłonią ścierał mokre ślady z policzków. Tej nocy chyba znowu nie zaśnie.
Prawie co wieczór czuł się jak postać z jakiegoś horroru, mieszkająca pod jednym dachem z psychopatą. Jednak bał się komukolwiek o tym powiedzieć. Wiedział jaka byłaby ich reakcja. A on nie chciał od niego odchodzić. Przecież go kochał.
Minho nie jest zły. A Taemin jest już jedyną osobą, która byłaby w stanie w to uwierzyć.


http://24.media.tumblr.com/tumblr_lq18qwLdgZ1ql2osco6_250.gif

Offline

 

#5 2011-03-13 20:15:02

 Hisana

Mrs Cho

2012374
Skąd: Kolno
Zarejestrowany: 2009-12-07
Posty: 2068
Punktów :   
WWW

Re: [SHINee] When The Love Falls.

wiesz co ja ci powiem Fall na temat tego opowiadania ? : CZEMU DO CHOLERY NIE WIDZĘ JESZCZE 3 CZĘŚCI ! ja nie wiem jak ja mogłam tego wcześniej nie przeczytać... boże kochany to było cudowne.. czekam na więcej..
(proszę nie mów mi że oni nie będą razem )


http://26.media.tumblr.com/tumblr_m29l6kJJ741rtswhko1_250.gif

Offline

 

#6 2012-02-15 10:52:09

 mira

różowy psychopata

11475389
Skąd: sprzed komputera
Zarejestrowany: 2010-10-15
Posty: 31
Punktów :   
WWW

Re: [SHINee] When The Love Falls.

opowiadanie bardzo mnie zainteresowało. Szkoda tylko, że nie jest kontynuowane...
osobiście nie przepadam za 2min, wolę zdecydowanie ontae, ale tutaj... normalnie nie wiem co bym zrobiła Minho gdyby skrzywdził Taemina... no jak tak można?! Co do zachowania się maknae, to się temu zachowaniu nie dziwię, przeważnie osoby zakochane, chociaż trzeba tutaj bardziej użyć słowa uzależnione od pewnej osoby czy też zmanipulowane, ponieważ Taemin jest zmanipulowany przez Minho by miał poczucie, że tylko on jest w stanie mu pomóc, są właśnie "ślepo wierne", pytanie tylko czy jest to wierność rzeczywiście z chęci pomocy, czy ze strachu.
No nic, czekam na kolejną część, mam nadzieję, że uda się ją wydać tutaj na forum
Powodzenia


http://i54.tinypic.com/1zqu4qs.jpg

Offline

 

#7 2012-08-15 00:36:32

 Kuro_Neko_Mimi

Nowy użytkownik

31162067
Skąd: Kazimierz Dolny
Zarejestrowany: 2012-08-15
Posty: 1
Punktów :   

Re: [SHINee] When The Love Falls.

Autorko kochana błagam o więcej... mam niedobór yaoi, a to jest świetne omomomomom *-*


http://25.media.tumblr.com/tumblr_m8fj733bQ51qjudfbo1_500.gif

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
B I L A N S E